Patyk o którym mowa siedział zapomniany przez rok na szafie i obrastał kurzem. Przynieśliśmy go kiedyś znad rzeki z myślą, że kiedyś go pomaluję. Przypomniałam sobie o nim sprzątając pokój po przemeblowaniu u syna. Zostało mi na dnie w puszkach trochę farby i szkoda było mi ją wyrzucać, wiec od razu zaczęłam intensywnie myśleć co by tu jeszcze zmalować:-)
DIY bardzo szybkie i relaksujące (przynajmniej dla mnie) w sam raz na wolne popołudnie. malowałam co mi akurat przyszło do głowy,chociaż jak widać wzory nie są jakoś specjalnie skomplikowane, przeważają kreski, kropki i trójkąty.
