U nas tradycyjnie 6 grudnia prezenty przynosi Święty Mikołaj, natomiast w wieczór Wigilijny, zaraz po kolacji opuszczamy na chwilę pokój ( nie muszę wspominać, że na tą chwilę synek czeka już od samego rana), w którym stoi choinka, otwieramy szeroko okno i nasłuchujemy czy Aniołek, który zostawia nam prezenty pod choinką już przyfrunął. W ramach wyjaśnienia, okno musi być szeroko otwarte, aby skrzydła anielskie się nie zaklinowały we framudze :-)
Oczywiście nigdy nie udaje się nam zobaczyć tego aniołka i co roku możemy sobie tylko wyobrażać jak wygląda :-)
