Pamiętacie post o metamorfozie blaszanej puszki, cieszył się on sporym zainteresowaniem i został nawet gościnnie opublikowany u Karoliny z Żyj Kochaj Twórz.
Dzisiaj wpadam z kolejna metamorfozą, puszkę pomalowałam na niebiesko oraz dodałam czarne akcenty. Za wieczko posłużyła mi, tak jak ostatnim razem, również podkładka korkowa oraz głowa dinozaura, która plątała się w zabawkach syna. O sposobach wykorzystania puszki w pokoju dziecięcym chyba nie muszę pisać, każda mama wymyśli ich w ciągu minuty kilka. Ja czasem myślę, żeby opanować ten cały harmider na biurku oraz na półkach potrzebowałabym kilkanaście takich puszek :-))) ale dla uściślenia na razie wylądowały w niej taśmy klejące i tubki z klejem.

